Dane zostały wydrukowane ze strony:  
tymoteusz.com.pl  
  
  
  
  
4 8 28 WIERSZ TAJEMNY Pochylił się nad źródłem
ujrzał własną twarz
pełną rozedrganych połączonych naczyń

zaczerpnął w dłonie wody
począł się wylewać
upadać na kamienie
wsiąkać w piach

czuł jak chwytają go pąki kwiatów
spijają korzenie
jak porywa go wiatr
niczym roztrzaskane promienie

pochylił się bardziej zapadając w toń
jakby chciał do końca zgłębić własną twarz
lecz poczuł tylko chłód
obrazy rozpływające się w nieznanej przestrzeni

pomyślał
tam jest drugi brzeg
tęsknota wraca do tęsknoty i staje się spełnieniem


Lech Lament 1028