Dane zostały wydrukowane ze strony:  
tymoteusz.com.pl  
  
  
  
  
4 10 8 LETNI WIECZÓR Twój ostatni list
przypomina mi dom o zmierzchu
zapach ziół na ganku
ciepłą wypraną bieliznę

jeszcze tam wisi
wiatr łaskocze ją z dołu
piach wracający z drogi rani stopy

syn Agnieszki miesza wodę
chowa głowę w balii
właśnie dlatego jego głos staje się dorosły

a my mamy przymrużone powieki
powietrze ociera się o drzwi
drży między palcami

nie chce nam się wracać do mrocznych ścian
na których pająki przędą srebrne nici
a księżyc jak latarnik zapala dla nas gwiazdy
czuwa z nami do świtu i milczy


Lech Lament 959