GRAFIKI DO POBRANIA
KONTAKT
Lech Lament,
ul. Broniewskiego 3/12, 62-700 Turek,
Tel. 723 521 775,
Email: poczta@tymoteusz.com.pl,
lechlament@wp.pl

STRONA GŁÓWNA

LECH LAMENT
Urodzony w Turku 22 luty 1955r.
Wykształcenie średnie techniczne, mieszka i pracuje w Turku.
Jest członkiem Związku Literatów Polskich.
Debiut literacki - 1976 rok.
Moje prace plastyczne można obejrzeć, nabyć lub zamówić pod adresem: 62-700 Turek, ul. Broniewskiego 3/12 po uprzednim kontakcie telefonicznym lub drogą internetową: lechlament@wp.pl lub poczta@tymoteusz.com.pl
Galerie zainteresowane tematyką moich prac i ich sprzedażą zachęcam do współpracy. Wysyłam też zamówienia pocztą.
Udzielam korepetycji w zakresie nauki rysowania, malowania jak i zgłębiania technik nowoczesnych połączonych z grafiką komputerową. Zapraszam do współpracy zespoły muzyczne, wokalistów i kompozytorów, którzy pragną skorzystać z mojej poezji i tekstów do piosenek.


Życzę miłego przeglądania stron.

GALERIA ARTYSTYCZNA

TWÓRCZOŚĆ LITERACKA

Powiększ Zmniejsz Wyślij Wydruk 

Zbiory poezji

Nieznana wersja Holderlina

EPILOG NAD GROBEM HÖLDERLINA
Próbuję sobie wyobrazić piwnice wykute w granicie
resztki winorośli
skałę na której stałeś patrząc w wodę

brama pachnie winem
parują kamienie
kasztanowce rzucają wątły cień
młode podparte palikami usychają w słońcu
chmury jak barany przysiadły na kominach

muszę się wzruszyć by pokochać te miejsca
most
pruski mur
Neckar wystąpił
spłynęła część ogrodzenia
łby końskie
oczy wołające o brzeg
ludzie jak splątane trawy

ojciec umarł
nie płacz
zmów pacierz
śmierć jest czymś zwyczajnym
każdego dnia umierają ludzie
jutro odwiedzimy Jaskinię Urlyka
poczytaj Bitwę Hermana

niespokojne sny
śliwkowe wzgórza łakomie wchodzą ci do oczu
zrywasz się z posłania
to matka tuli Rikę by zasnęła

obudź się
Bóg wzywa
dzwonią już na modły
Luiza w ogrodzie wypatruje gońca
czas kręcić loki

pisać hymny
wali się epoka

co silniejsze
nagie pochyłości
czy obfite w krew barykady
marzysz o wolności
nocą drżą gilotyny
brzuchy ryb opite krwią
Wilhelmina odkłada książkę
kołysze się cicho
wyłania z ciemnej sukni radosną poświatę

czy musiałeś odejść
dla słów
dla wolności
niosąc śmieszny atut
wiersze
Hyperiona
jakie to naiwne
jak cała epoka
jak sny Robespierrea
jak sny Napoleona

ulice Paryża pełne krwawych ofiar
ołtarze gilotyn wzniesione przez pogan
pijanych strażników wielkiej rewolucji
spadkobierców tradycji Świętej Inkwizycji

tu śmierć jest inna
nieludzka
bezdomna
bezdomny jest człowiek
bezdomna jest wiara
Susette gdzie jesteś
altano i ogród
słoneczna dolino gdzie mi się wymknęłaś

odchodzą przyjaciele
zawodzi historia
poeto
bibliotekarzu

kim ty byłeś jeszcze
cóż dały huczne krzyki
w zajazdach
uczelniach
Hegl tyje
Kant kruszeje
przestał wszystkich wzruszać

oto idą dzieje wokół twej Tybingi
spiralą się skradają do okna na wieżę
już cię osaczyły
już im nie uciekniesz
płochym urojeniom
myślom obłąkanym

dwa wieki upłyną
przejdą nowe wojny
nowe rewolucje
a wraz z nimi przemoc
tak samo brzmią pieśni bohaterskich czynów
i wciąż się zabija dla jakiejś idei

żegnaj
muszę odejść
wciąż ważą się losy
i kruszeją mury między narodami
wracam jak z podziemia
i z wewnętrznej troski
drzwi Tybingi otwarte
Bastylia zburzona



Lech Lament